Kocham moje dzieci. Ale ja też jeszcze tutaj jestem.
Macierzyństwo może być piękne i jednocześnie wyczerpujące. W codziennym dawaniu, organizowaniu i byciu potrzebną łatwo zgubić własne potrzeby.
To spotkanie o odzyskiwaniu siebie poza rolą „dobrej matki” — bez poczucia winy, oceniania i konieczności bycia zawsze dostępną.
Czy potrafię kochać moje dzieci, nie opuszczając przy tym samej siebie?
Poznaj temat tego spotkania.
Macierzyństwo potrafi być jedną z najgłębszych relacji w życiu kobiety.
I jednocześnie rolą, w której niezwykle łatwo zniknąć.
Być potrzebną od rana do wieczora. Pamiętać. Organizować. Regulować. Dawać. Być dostępną.
A kiedy pojawia się potrzeba ciszy, samotności, przyjemności albo życia niezwiązanego z dziećmi — poczuć winę.
Na tym spotkaniu nie będziemy mówiły o tym, jak być lepszą matką.
Będziemy mówiły o tym, jak będąc matką, nie przestać być kobietą.
Spotkamy się także z tym, o czym kobietom trudno mówić: zmęczeniem macierzyństwem, złością, potrzebą ucieczki, ambiwalencją, potrzebą własnej przestrzeni.
To właśnie tam może znajdować się cień „dobrej matki”.
Nie po to, żeby go oceniać.
Po to, żeby odzyskać tę część siebie, którą próbowałyśmy schować.
Pytanie tego wieczoru:
Czy potrafię kochać moje dzieci, nie opuszczając przy tym samej siebie?